piątek, 9 października 2015

Skąd wziąć te wszystkie dziwne rzeczy, czyli o tym, gdzie zaopatruję swoją spiżarenkę

Często znajomi pytają mnie, skąd wziąć te wszystkie obcobrzmiące składniki. Przez ich niepopularność, gotowanie roślinne, czy nawet wegetariańskie, wydaje się być trudne. Spotkałam się z takimi opiniami już nie raz. Nic bardziej mylnego! :) Gotowanie roślinne nie jest trudne, trzeba znać tylko odpowiednie zamienniki popularnych produktów. W mojej małej spiżarni znajdują się zawsze (oczywiście oprócz owoców i warzyw): mąka żytnia, orkiszowa, pszenna, nasiona chia, tofu, siemię lniane, olej kokosowy, daktyle, syrop z agawy, sezam, soczewica, ciecierzyca, mleczko kokosowe, mleka roślinne (migdałoweeee! :)), pestki słonecznika, żurawina, płatki owsiane, czarna sól, ryż dziki, makarony żytnie, soda oczyszczona, kakao. To są absolutne must have, z których już ogromnie dużo da się wyczarować. :)
Ponieważ odstawiłam również nabiał i wszystkie składniki pochodzenia zwierzęcego w lodówce mam zawsze sery i jogurty wegańskie. 



Skąd to wszystko wziąć? Można zaopatrywać się w okolicznych sklepach ze zdrową żywnością lub w dobrych delikatesach, ale ja preferuję otrzymanie paczki pod same drzwi z uwagi na moje lenistwo zakupowe :) 
Produkty "nabiałowe", czyli sery wegańskie, jogurty, pasztety roślinne zamawiam w internecie na stronie www.evergreen.pl, a nasiona, olej kokosowy, ryże, makarony etc. na stronie www.drpelc.pl


To co, kiedy kurier z Waszą paczka zapuka do drzwi?  :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz